Cześć,
historia będzie długa, ale mam nadzieję, że pomożecie mi wyciągnąć jakieś wnioski, ew. podsumować całą sytuację.
Ostatnie 3 lata jeździłem Mazdą 2.2 2009 z zaślepionym EGR blaszką, nie miałem nigdy problemów z dpf i egr (błędy czasem, standardowo).
W listopadzie 2025 wymieniłem olej ze względu na przebieg auta. Następnie zaczęły się mrozy. Do pracy mam 10km, więc za długich tras nie robiłem. Po jakimś czasie skontrolowałem poziom oleju i okazało się, że zaczął rosnąć, pierwszy raz odkąd mam auto, tj. 2020. Co tydzień sprawdzałem ile go jest, sprawdzałem również wypalanie DPF. Wcześniejsze lata dpf wypalał się co około 200km, latem nawet koło 300 w trasie, także wszystko w porządku. W grudniu, gdy już wiedziałem, że jest coś nie tak, wypalanie miałem co 50km.. Zacząłem szukać co jest nie tak, po paru dniach testów i analizie PIDów przez chatgpt (pomocna rzecz jak się go konkretnie spyta) wyszło, że termostat przepuszczał i silnik się nie dogrzewał, co prawda tylko troszkę, ale wystarczyło, żeby silnik w trasie na Sce nie osiągał 80st w takich mrozach.
Stwierdziłem, że to przez to i owe mrozy, silnik się nie dogrzewa, nie osiąga temp pracy, przez co tworzy się więcej sadzy, co powoduje wypalanie dpf, a diesel w oleju dalej wiadomo skąd się bierze. Termostat wymieniłem, było trochę lepiej, osiągał już 82-83stC (termostat 82*C, więc wyglądało ok). Ale nadal PIDy dpf rosły bardzo szybko, przykładowo PM_ACC 5+, a PM_GEN ledwo koło 1.
W międzyczasie wymieniałem olej na nowy, bo już był koło X, odślepiłem EGR, aby silnik w teorii się szybciej nagrzewał, mrozy nie odpuszczały, więc sytuacja się wiele nie zmieniła. Kombinując dalej, co jeszcze zrobić, założyłem gąbki do rur, te izolujące na grilla koło znaczka Mazdy, aby silnik się szybciej dogrzewał, nie przechładzał lodowatym powietrzem (pierwsze parę km mam przez pola i puste przestrzenie). I to pomogło. Temp od zera o jakieś 20% szybciej się podnosi (przy tej samej temp 60*C uzyskiwałem zamiast po 8 to po 6km). Podczas jazdy na Skach temp ECT około 83-84st stabilnie. Oczywiście kontroluje sobie ECT, żeby przypadkiem nie przegrzać silnika, ale na razie mu to nie grozi, raczej nadal mu zimno (może przez to się tak trzęsie jak to diesel

).
Aktualnie po przejechaniu 700km oleju przybyło mniej więcej połowa miarki między L a F, zakładam, że to koło 200-300ml?? Po wymianie oleju miałem lekko ponad L, a teraz mam 2mm od F. Także olej nadal rośnie.
Ostatnio zaślepiłem ponownie EGR. Z 50km zrobiło się ponad 80km bez wypalania, ale PM_ACC i PM_ACC_DSD już są koło 5, także za chwilę będzie.
wtryski wg mnie ok. korekty w granicach -45 (największa jaką widzę). DPF wypala się poprawnie, około 15-20km w trasie, PM_ACC spada do 0.
Tu pojawia się moje pytanie. Po wypaleniu DPF, DSD pozostaje na około 2-2.3 i po paru km PM_ACC przejmuje tą wartość, także świeżo po wypaleniu DPF mam połowę wartości do kolejnego wypalania. PM_GEN w tym czasie daleko w tyle, bo po wypaleniu jest 0.
Czy to DSD z czasem się ustabilizuje? Tj, jak zrobi się w końcu ciepło, wypalania będą lepsze jakościowo, szybciej się silnik dogrzeje, to ten model matematyczny się poprawi i będzie mógł zejść do 0 po wypalaniu?
W tej chwili głównie o to mi chodzi, czy coś jeszcze mogę zrobić, czy jeździć obserwować, ew wymienić olej jeśli znowu urośnie?
Pianki w grillu na sezon zimowy to już podstawowe moje wyposażenie, a w przyszłym roku chcę dołożyć chinbasto do zestawu, niestety nie mam nawet wiązki, aby dołożyć oryginał używkę.
Przebieg auta znikomy, ledwo 300k km przekroczone

DPF ma z tego co wiem 140k km, zanim przywędrował do Polski był wymieniany.
Czekam na sugestie, porady, pytania.